POLSKI    ENGLISH   

Internetowy Serwis Filozoficzny

przy Instytucie Filozofii    Uniwersytetu JagielloÅ„skiego

|  Forum |  Literatura |  Linki |  AktualnoÅ›ci
 


 

Głos w dyskusji

Krzysztof Frysztacki

Sprawiedliwość społeczna, to bezdyskusyjnie zagadnienie ogólne i by tak rzec filozoficzne - to z pewnością, a może nawet przede wszystkim John Rawls i jego A Theory of Justice. Jednocześnie jednak to oczywista kwestia i problem społeczny, z właściwą socjologom tendencją do zwracania uwagi na konkretniejsze warunki i do szukania bardziej empirycznie zdefiniowanych przejawów życia społecznego - niech symbolem tego podejścia będzie z kolei David Harvey i jego Social Justice and the City. Ponieważ w tekście wprowadzającym zdecydowałem się w szczególności na Amitai'a Etzioniego i kontekst amerykański, więc kontynuując swoje postrzeganie tego kontekstu zwrócę w szczególności uwagę na następujące cechy.

W najogólniejszym przy tym ujęciu można owym amerykańskim aspektom sprawiedliwości społecznej przypisać pięć cech. Po pierwsze, odrzucana jest raczej uniwersalistyczna koncepcja pochodząca z oświeceniowego racjonalizmu, na rzecz założenia, że życie społeczne jest przede wszystkim zróżnicowane i że ta różnorodność powinna być honorowana oraz wykorzystywana. Po drugie zatem, że warto i należy myśleć praktycznie, nie stawiając sobie za cel abstrakcyjnego niwelowania różnic, tylko dążąc do ewentualnego tworzenia instytucji wspierających trwanie i znaczącą wartość poszczególnych grup społecznych oraz ich członków, bez stosowania mechanizmów opresyjnych. Po trzecie, że zajmując się sprawiedliwością skazani poniekąd jesteśmy (co wcale nie musi oznaczać czegoś negatywnego) na analityczny eklektyzm, w ramach którego pojawiają się czynniki i zasady (re)dystrybucji, ładu społecznego i moralnego, więzi społecznych, ekonomicznego wzrostu i efektywności, równowagi ekologicznej i innych. Po czwarte, że pewna ogólna wartość i płynące z niej założenie typu fairness mogą być praktycznie połączone ze wspomaganiem na przykład określonej "sytuacji startowej" tych, którzy ze względów dziejowych, z powodu utrwalonych niekorzystnych wzorów normatywnych i strukturalno-funkcjonalnych, znajdują się niejako z definicji w trudniejszej sytuacji. Po piąte, że ideologiczne, polityczne i wręcz zdroworozsądkowo motywowane przejawy niezgody w tym zakresie, odmienności stanowisk co do poszczególnych zjawisk i korygujących w zamierzeniu kierunków działania, są akceptowaną częścią życia tamtejszego społeczeństwa, z dążeniem do konkretnych rozstrzygnięć.

Taki oto "konkret", szczegolnie mi bliski: podkreśla się, że sprawiedliwość społeczna jest pewną centralną i uogólniającą w swym zasięgu misją pracy socjalnej, ale powinna być odnoszona do życia jednostkowego oraz, by tak rzec, na tym poziomie weryfikowana. W ostatecznym rozrachunku, to jednostki padają ofiarą eksploatacji i przemocy, to one są pozbawiane należnych im praw. Co więcej, dzieje się tak niejednokrotnie w imię "wspólnego dobra", przez wzgląd na domniemane interesy ogółu. Sukces lub porażka pracy socjalnej wiążą się z tym, czy to, co słuszne, sprawiedliwe, jest zabezpieczone w życiu indywidualnym. Społecznie sprawiedliwa zbiorowość to zbiorowość bez dyskryminacji, która dotykałaby poszczególnych jej członków. Jest to pewne wyzwanie dla niektórych stanowisk w pomocy społecznej i pracy socjalnej, ponieważ cechą charakterystyczną płynącej z ich strony interwencji są choćby domniemane założenia na temat szerszych zbiorowości, do których dane jednostki czy rodziny należą i częste traktowanie tych założeń jako wskazówek sugerujących takie lub inne kierunki działania właśnie wobec poszczególnych osób.

W odpowiedzi jednak kładzie się również łatwy do przewidzenia nacisk na użyteczną wymowę np. statystycznie uchwytnych różnic między całymi kategoriami czy grupami społecznymi, do których to różnic należy sięgać dążąc do tego, by określone zasoby mogły być bardziej dostępne (to decydujące słowo) społecznym segmentom - czyli ich przedstawicielom - wcześniej owego porównywalnego dostępu pozbawionym. Wiąże się z tym również raczej "grupowy" niż indywidualistycznie zorientowany pogląd, że wielokulturowość społeczeństwa powinna właśnie z punktu widzenia pewnego dobra ogólnego znajdować odbicie w konkretnych miejscach i formach społecznego funkcjonowania.

Zadania, które mogą wynikać z idei sprawiedliwości społecznej, są zapewne "nieosiągalne", a problemy "nierozwiązywalne", ale cóż z tego. W konkretnych warunkach - i tutaj konsekwentnie mimo skądinąd zrozumiałego sceptycyzmu pozostaję przy teorii i praktyce wspólnoty-społeczności - warto o poszczególne osiągnięcia zabiegać.

Krzysztof Frysztacki

powrót
 
webmaster © jotka